Oj pamietam... jak ustawa żłobkowa miała wejść w życie. urywały się telefony w sprawie wywiadów, udziałów w programie itd. Gazeta Wyborcza, Polsat News, radio TOK FM , TVN Style, Pani Domu i jeszcze kilka innych. Tak mnie jakoś naszło, bo przez przypadek znalazłam to:
to ja w gazecie
I chociaż mam na pamiątkę papierowe wydanie, to jednak jakoś tak chwyciło mnie za serce :D
Dzisiaj rodzice szukający niani, przeszukując internet z moim imieniem i nazwiskiem nie tarfią na te informacje. Może to i dobrze a może źle... Sama nie wiem. W sumie to rozumiem, że zatrudniając nianię chcą wiedzieć o kandydatkach jak najwięcej a z drugiej strony czy nie jest to zbyt daleko idąca inwigilacja?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o zawodzie niani. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o zawodzie niani. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 26 sierpnia 2014
poniedziałek, 20 lutego 2012
Kilka słów o moim doświadczeniu
Jako, że zainteresowanie moją osobą jest znaczne to i pojawiają się różne pytania. Wychodząc na przeciw rodzicom poszukującym niani, postanowiłam w tym miejscu uściślić pewne dane.
A więc:
W roku 1996 ukończyłam LO i od razu musiałam się usamodzielnić. Podjęłam więc pracę w firmie Translift, początkowo jako "Konserwator Powierzchni płaskich" ;) a z czasem awansowałam na stanowisko asystentki Kierownika ds/technicznych. Pracowałam tam do roku 2003. W między czasie, jako że musiałam się sama utrzymać, opłacić rachunki i szykowałam się do ślubu, postanowiłam dorabiać w domach prywatnych - sprzątając, prasując, gotując. I tak się złożyło, że jedna z takich rodzin, u których dbałam o dom stanęła przed faktem czasowej utraty niani do swoich dwóch córek. Zaproponowano mi wówczas dorywczą opiekę nad nimi i tak się to zaczęło...
Od tamtej pory stale miałam jakieś dzieci pod swoją opieką. Po odejściu z Transliftu zaczęłam się głównie zajmować dziećmi. W roku szkolnym 2004/2005 podjęłam się pracy w przedszkolu na ul. Kajakowej w Pyrach. Ponieważ była to praca na 1/2 etatu to z powodzeniem udawało mi się łączyć ją z opieką nad dziećmi.
Później, bardzo ambitnie postanowiłam wrócić na łono pracy biurowej i przez kolejne 2 lata pracowałam w G4S przy obsłudze klienta, który miał podpisana umowę na "kontrolę dostępu". Nie wnikając w szczegóły, na początku dzielnie stawiałam się w pracy każdego dnia, bo przez pierwsze trzy miesiące oddelegowano mnie do obsługi Centrali Banku Millenium. Później już pracowałam głownie zdalnie - z domu. W biurze pojawiałam się dwa razy w tygodniu. Oczywiście łączyłam to z opieką nad dziećmi.
Z początkiem roku 2008 postanowiłam uczynić pracę z dziećmi jako swoje główne i jedyne źródło dochodu.
Z dniem 01.09.2009 stałam się jednoosobową firmą.
W roku 2010 postanowiłam poszerzyć swoją działalność i poczyniłam kroki w kierunku rozwinięcia agencji opiekunek dziecięcych. Niestety poległam :( Przerosła mnie odpowiedzialność za nianie, które polecałam rodzicom - także ja doskonale wiem co to znaczy rekrutacja opiekunki i z jakim się to wiąże stresem. Niestety to, czego doświadczyłam spotykając się z potencjalnymi kandydatkami przerosło moje najśmielsze koszmary :(((( Dzisiaj wiem, że wśród tych tysięcy "niań" jest tylko garstka prawdziwych opiekunek dziecięcych....
Dzisiaj jestem po prostu nianią ( a w zasadzie AŻ nianią ). I tak jest dobrze, to jest moje miejsce w życiu. Nie szukam już atrakcji w biurach, jako bizneswomen i innych. Pracuję z dziećmi, bo one są niezakłamane, prostolinijne, otwarte i dają wiele radości. Nie ma nic szlachetniejszego nad to, kiedy się dziecko uczy żyć....
A więc:
W roku 1996 ukończyłam LO i od razu musiałam się usamodzielnić. Podjęłam więc pracę w firmie Translift, początkowo jako "Konserwator Powierzchni płaskich" ;) a z czasem awansowałam na stanowisko asystentki Kierownika ds/technicznych. Pracowałam tam do roku 2003. W między czasie, jako że musiałam się sama utrzymać, opłacić rachunki i szykowałam się do ślubu, postanowiłam dorabiać w domach prywatnych - sprzątając, prasując, gotując. I tak się złożyło, że jedna z takich rodzin, u których dbałam o dom stanęła przed faktem czasowej utraty niani do swoich dwóch córek. Zaproponowano mi wówczas dorywczą opiekę nad nimi i tak się to zaczęło...
Od tamtej pory stale miałam jakieś dzieci pod swoją opieką. Po odejściu z Transliftu zaczęłam się głównie zajmować dziećmi. W roku szkolnym 2004/2005 podjęłam się pracy w przedszkolu na ul. Kajakowej w Pyrach. Ponieważ była to praca na 1/2 etatu to z powodzeniem udawało mi się łączyć ją z opieką nad dziećmi.
Później, bardzo ambitnie postanowiłam wrócić na łono pracy biurowej i przez kolejne 2 lata pracowałam w G4S przy obsłudze klienta, który miał podpisana umowę na "kontrolę dostępu". Nie wnikając w szczegóły, na początku dzielnie stawiałam się w pracy każdego dnia, bo przez pierwsze trzy miesiące oddelegowano mnie do obsługi Centrali Banku Millenium. Później już pracowałam głownie zdalnie - z domu. W biurze pojawiałam się dwa razy w tygodniu. Oczywiście łączyłam to z opieką nad dziećmi.
Z początkiem roku 2008 postanowiłam uczynić pracę z dziećmi jako swoje główne i jedyne źródło dochodu.
Z dniem 01.09.2009 stałam się jednoosobową firmą.
W roku 2010 postanowiłam poszerzyć swoją działalność i poczyniłam kroki w kierunku rozwinięcia agencji opiekunek dziecięcych. Niestety poległam :( Przerosła mnie odpowiedzialność za nianie, które polecałam rodzicom - także ja doskonale wiem co to znaczy rekrutacja opiekunki i z jakim się to wiąże stresem. Niestety to, czego doświadczyłam spotykając się z potencjalnymi kandydatkami przerosło moje najśmielsze koszmary :(((( Dzisiaj wiem, że wśród tych tysięcy "niań" jest tylko garstka prawdziwych opiekunek dziecięcych....
Dzisiaj jestem po prostu nianią ( a w zasadzie AŻ nianią ). I tak jest dobrze, to jest moje miejsce w życiu. Nie szukam już atrakcji w biurach, jako bizneswomen i innych. Pracuję z dziećmi, bo one są niezakłamane, prostolinijne, otwarte i dają wiele radości. Nie ma nic szlachetniejszego nad to, kiedy się dziecko uczy żyć....
wtorek, 21 grudnia 2010
Nianią być...
"Nianią być..." to od teraz już nie tylko moja dg, to również Agencja opiekunek dziecięcych. Od Stycznia rusza wieeeelki mailing informacyjny na portalu niania.pl Teraz zaczyna się nowy, II etap mojej kariery zawodowej :) A będą kolejne...
W każdym razie...
Długo dumałam, długo planowałam ale dopięłam swego i teraz pośredniczę nie tylko w znalezieniu odpowiedniej niani ale również pomagam w ich legalnym zatrudnieniu.
Z tego jestem dumna.
W tym miejscu muszę podziękować mamie Antosia, która podzieliła się ze mną wieloma pomysłami, które realizuje z powodzeniem we własnej firmie. ANIU JESTEŚ WIELKA!
Od teraz dodaję nową etykietę do bloga. Nianią być... agencja. To będą posty dotyczące agencji. Natomiast w etykiecie o zawodzie niani nadal będą pojawiały się notatki moje osobiste, jako niani, na temat tego zawodu.
W każdym razie...
Długo dumałam, długo planowałam ale dopięłam swego i teraz pośredniczę nie tylko w znalezieniu odpowiedniej niani ale również pomagam w ich legalnym zatrudnieniu.
Z tego jestem dumna.
W tym miejscu muszę podziękować mamie Antosia, która podzieliła się ze mną wieloma pomysłami, które realizuje z powodzeniem we własnej firmie. ANIU JESTEŚ WIELKA!
Od teraz dodaję nową etykietę do bloga. Nianią być... agencja. To będą posty dotyczące agencji. Natomiast w etykiecie o zawodzie niani nadal będą pojawiały się notatki moje osobiste, jako niani, na temat tego zawodu.
poniedziałek, 22 marca 2010
Tygodnik "Polityka"
W najbliższym numerze tygodnika Polityka ( 26.03 ) ukarze się artykuł, dotyczący propozycji ustawy o pomocy w legalizacji opiekunek dziecięcych. m.in. mój komentarz w tej sprawie ale nie tylko. Również dlaczego założyłam dg i jak to się odbija na moich relacjach z rodzicami podopiecznych. Także o tym, jak umowa o świadczenie usług dba o interesy obu stron i jej wyższość nad umową dżentelmeńską.
piątek, 5 marca 2010
Legalizacja niań
Dzisiaj W Polsat News o godz. 20:00 m.in. mój komentarz w sprawie nowego projektu ustawy, dotyczącej ułatwień w legalnym zatrudnianiu opiekunek dziecięcych.
Więcej na ten temat:
http://biznes.onet.pl/budzet-zaplaci-za-nianie,18563,3186918,1,prasa-detal
Więcej na ten temat:
http://biznes.onet.pl/budzet-zaplaci-za-nianie,18563,3186918,1,prasa-detal
środa, 17 lutego 2010
Pomysł na firmę
Słuchajcie,
mam pewien pomysł, ale nie wiem, czy to ma sens, czy byłoby zapotrzebowanie na taki rodzaj usług itd... Dlatego napiszę w skrócie o co mi chodzi i jak to widzę a do Was mam prośbę....
Napiszcie mi, co o tym myślicie.
I z pozycji niań i rodziców i osób zupełnie postronnych. Każda opinia będzie na wagę złota :)
No więc...
Chodzi mi o agencję opiekunek dziecięcych. Ale nie o zwykłe pośrednictwo. Raczej coś na zasadzie firm sprzątających, jeśli wiecie, jak one działają.
Plan jest taki:
Ja zatrudniam nianie jako pracowników mojej firmy. Na pełny etat, na pół etatu z umową np. na czas nieokreślony lub dorywczo na umowę zlecenie. Idea jest taka, żeby wszystko było legalne.
Przed zatrudnieniem, nianie przechodzą testy psychologiczne i są przeszkalane w zakresie pierwszej pomocy przedmedycznej. Później, w trakcie trwania naszej umowy, dbam o ich edukację i doszkalanie. Oczywiście opiniuje Je lekarz medycyny pracy itd. Wszystkie przedstawiają zaświadczenie o niekaralności.
Otrzymują stałe wynagrodzenie. Przysługuje im prawo do urlopu. Wszystko tak, jak w "normalnej" pracy.
Natomiast jeśli chodzi o rodziców....
Rodzice podopiecznych podpisują ze mną, jako firmą, umowę o świadczenie usług, w której oczywiście są zawarte wszelkie ustalenia co do współpracy ze mną i wymagania wobec opiekunki. Honorarium płacą nie bezpośrednio niani, tylko mnie, bo to ja zapewniam nianiom wynagrodzenie. Oczywiście mogą opiekunkę dodatkowo premiować, byłaby to ich sprawa.
Jakie korzyści?
O ile z nianiami to wiadomo, praca legalna, liczą się lata pracy, ubezpieczenie, stałe wynagrodzenie itd.
A rodzice? Taka usługa byłaby droższa niż zatrudnienie niani prywatnie, na czarno. Muszą więc być jakieś korzyści.
I tu:
Gwarancja jakości usług.
Zapewnienie opieki podopiecznemu bez względu na dni wolne niani, czyli jak opiekunka jest na urlopie lub choruje ( tzw. zastępstwo ).
Pełne ubezpieczenie podopiecznego.
Odpowiedzialność finansowa za ew. szkody wyrządzone przez nianię.
Możliwość zmiany opiekunki, jeśli wcześniej wybrana nie spełniałaby oczekiwań.
Dostępność niań 24h/dobę.
I co myślicie? Ma to ręce i nogi? A może macie jakieś sugestie? Piszcie proszę komentarze :)
mam pewien pomysł, ale nie wiem, czy to ma sens, czy byłoby zapotrzebowanie na taki rodzaj usług itd... Dlatego napiszę w skrócie o co mi chodzi i jak to widzę a do Was mam prośbę....
Napiszcie mi, co o tym myślicie.
I z pozycji niań i rodziców i osób zupełnie postronnych. Każda opinia będzie na wagę złota :)
No więc...
Chodzi mi o agencję opiekunek dziecięcych. Ale nie o zwykłe pośrednictwo. Raczej coś na zasadzie firm sprzątających, jeśli wiecie, jak one działają.
Plan jest taki:
Ja zatrudniam nianie jako pracowników mojej firmy. Na pełny etat, na pół etatu z umową np. na czas nieokreślony lub dorywczo na umowę zlecenie. Idea jest taka, żeby wszystko było legalne.
Przed zatrudnieniem, nianie przechodzą testy psychologiczne i są przeszkalane w zakresie pierwszej pomocy przedmedycznej. Później, w trakcie trwania naszej umowy, dbam o ich edukację i doszkalanie. Oczywiście opiniuje Je lekarz medycyny pracy itd. Wszystkie przedstawiają zaświadczenie o niekaralności.
Otrzymują stałe wynagrodzenie. Przysługuje im prawo do urlopu. Wszystko tak, jak w "normalnej" pracy.
Natomiast jeśli chodzi o rodziców....
Rodzice podopiecznych podpisują ze mną, jako firmą, umowę o świadczenie usług, w której oczywiście są zawarte wszelkie ustalenia co do współpracy ze mną i wymagania wobec opiekunki. Honorarium płacą nie bezpośrednio niani, tylko mnie, bo to ja zapewniam nianiom wynagrodzenie. Oczywiście mogą opiekunkę dodatkowo premiować, byłaby to ich sprawa.
Jakie korzyści?
O ile z nianiami to wiadomo, praca legalna, liczą się lata pracy, ubezpieczenie, stałe wynagrodzenie itd.
A rodzice? Taka usługa byłaby droższa niż zatrudnienie niani prywatnie, na czarno. Muszą więc być jakieś korzyści.
I tu:
Gwarancja jakości usług.
Zapewnienie opieki podopiecznemu bez względu na dni wolne niani, czyli jak opiekunka jest na urlopie lub choruje ( tzw. zastępstwo ).
Pełne ubezpieczenie podopiecznego.
Odpowiedzialność finansowa za ew. szkody wyrządzone przez nianię.
Możliwość zmiany opiekunki, jeśli wcześniej wybrana nie spełniałaby oczekiwań.
Dostępność niań 24h/dobę.
I co myślicie? Ma to ręce i nogi? A może macie jakieś sugestie? Piszcie proszę komentarze :)
niedziela, 17 stycznia 2010
Nowa grupa dyskusyjna na GoldenLine
Drogie nianie i rodzice, korzystający z naszych usług.
Mam przyjemność powiadomić Was, że z dniem dzisiejszym uruchomiłam nową grupę dyskusyjną na portalu GoldenLine.pl pod tytułem "zawodowa niania".
Na razie nie wiele się tam dzieje, ale mam nadzieję, że między innymi, dzięki Wam ta grupa zacznie żyć wieloma ciekawymi dyskusjami. Dlatego zapraszam serdecznie do udziału w forum, do tworzenia tematów, które chcecie poruszyć i do konstruktywnej wymiany myśli. Być może, z czasem nawiążą się nowe znajomości i nowe kontakty zawodowe.
http://www.goldenline.pl/grupa/zawodowe-nianie/
Jak zwykle mam problem z aktywnym linkiem w poście, więc zainteresowane osoby mogą kliknąć na tytuł i zostaną przeniesione pod wyżej podany adres :)
Mam przyjemność powiadomić Was, że z dniem dzisiejszym uruchomiłam nową grupę dyskusyjną na portalu GoldenLine.pl pod tytułem "zawodowa niania".
Na razie nie wiele się tam dzieje, ale mam nadzieję, że między innymi, dzięki Wam ta grupa zacznie żyć wieloma ciekawymi dyskusjami. Dlatego zapraszam serdecznie do udziału w forum, do tworzenia tematów, które chcecie poruszyć i do konstruktywnej wymiany myśli. Być może, z czasem nawiążą się nowe znajomości i nowe kontakty zawodowe.
http://www.goldenline.pl/grupa/zawodowe-nianie/
Jak zwykle mam problem z aktywnym linkiem w poście, więc zainteresowane osoby mogą kliknąć na tytuł i zostaną przeniesione pod wyżej podany adres :)
piątek, 8 stycznia 2010
Umówiona w odwiedziny
No i muszę przyznać, stęskniłam się także za ich rodzicami :) Za mamą w szczególności :) zawsze lubiłam sobie z Nią pogadać. Jest taka na luzie, spontaniczna.
Przeglądam ostatnio zdjęcia i porównywałam jak się zmieniali. Może teraz też im cyknę fotki, żeby było porównanie.
Mikołaj był takim kochanym przylepkiem. Troszkę uparty ale jaki słodki....
Byłam z niego dumna, kiedy stopniowo doroślał...
Stawał się coraz bardziej samodzielny...
Pamiętam pierwsze dni bez pieluszki,
pierwsze, zupełnie beze mnie, zabawy z innymi dziećmi...
Kacperek, z bujną czuprynką, bardzo wrażliwy chłopczyk, słodko przekręcający wyrazy...
Wyrósł na mądrego, bardzo samodzielnego chłopca...
Uwielbiałam, kiedy sam robił sobie kanapki, brudząc przy okazji otoczenie...
No i ta jego opiekuńczość względem młodszego brata... Chociaż jak trzeba było, to potrafił małego postawić do pionu :)

Muszę przyznać, że takie spotkania, już po zakończonej współpracy, są dla mnie magiczne...
Niedawno, dość przypadkowo, spotkałam małą Alę...
Ależ ten czas leci...
Miała niecałe trzy lata, kiedy przestałam się nią opiekować, a teraz...
duża pannica...
ma prawie 6 lat...
Moje pierwsze dziewczynki, siostry, Karolina i Zosia, dzisiaj mają kolejno 15 i 11 lat.
Nie widuję się z Nimi, bo aktualnie mieszkają we Francji. Może nawet mnie nie pamiętają...
Nie mam też ich zdjęć, bo wtedy jakoś tak nie przyszło mi do głowy, żeby porobić.
Karina i Jej młodsza siostra Aleksandra... Obiema zajmowałam się od chwili ich urodzenia. Kochałam Je, jak swoje... Poszłabym za Nimi w ogień...
Często słyszałam, że Karina jest krnąbrnym dzieckiem, że jest trudna... Broniłam Jej jak mogłam. Dla mnie była normalną, zdrowo rozwijającą się dziewczynką. Może troszkę bardziej ruchliwą niż inne dzieci, żywiołową ale nad wyraz rozumną... I miała takie piękne oczy...
A Zosia? (nie, nie ta malutka z Józefosławia) i Jej brat Łukasz...
Ależ mi dali popalić! Najczęściej wspominam wspólne posiłki... Rzucali w siebie czym popadnie... Leciały ziemniaki, kotlety, wylewała się zupa... Jedno drugiemu nie darowało. To była szkoła przetrwania :)
No i moja mała, słodka Zosieńka. Oczko w głowie... Długo się nią nie nacieszyłam :( A szkoda, bo dziecko cudowne...
Nigdy nie zapomnę jak pierwszy raz wyciągnęła do mnie swoje malutkie rączki... Jak uroczo okazywała uczucia... Nie zapomnę jak usiadła, jak wstała...
Albert... właśnie jutro do niego idę :) Ciekawe, czy mnie pozna... Dawno u Niego nie byłam... Na pewno urósł... W końcu to prawie roczniak...
Niania, która latami opiekuje się dziećmi, ma co wspominać....
czwartek, 19 listopada 2009
Rozliczenie z U.S. - Basia wybawieniem!
Uff...
U.S. rozliczony!
Nie było łatwo, ale dzięki dobroduszności Basi, mamy mojego ravka, wszystko jest już jasne.
No i chwyciłyśmy we dwie byka za rogi i okazało się, że strach ( o wysokość podatku ) ma wielkie oczy...
Także teraz jestem prawie ekspert od księgowości :)
U.S. rozliczony!
Nie było łatwo, ale dzięki dobroduszności Basi, mamy mojego ravka, wszystko jest już jasne.
BASIEŃKO!
DZIĘKUJĘ CI ZA POMOC I CZAS JAKI POŚWIĘCIŁAŚ MOJEJ LAICKIEJ GŁOWIE, BY MI WBIĆ DO NIEJ ZASADY ROZLICZANIA!
JESTEŚ WIELKA!
Kwiaty dla Ciebie, kochana...DZIĘKUJĘ CI ZA POMOC I CZAS JAKI POŚWIĘCIŁAŚ MOJEJ LAICKIEJ GŁOWIE, BY MI WBIĆ DO NIEJ ZASADY ROZLICZANIA!
JESTEŚ WIELKA!
No i chwyciłyśmy we dwie byka za rogi i okazało się, że strach ( o wysokość podatku ) ma wielkie oczy...
Także teraz jestem prawie ekspert od księgowości :)
środa, 4 listopada 2009
Perypetie rozliczeniowe dział.gosp.
I już Listopad...
Rozpoczęłam trzeci miesiąc rozliczeniowy mojej "firmy".
Jak idzie?
W ubiegłym miesiącu przeszłam piekło z rozliczeniem Zus-u, bo jak człowiek coś pierwszy raz robi, to nawet proste, wydawałoby się, rzeczy, okazują się trudne. A wszytko dzięki pracownikom Zus-u, którzy jak jeden mąż wyznają zasadę, że skoro petent nie pyta, to znaczy, że wie... Nikomu do głowy nawet nie przyjdzie, że może nie pyta, bo nie wie o co pytać...
ale.... przebrnęłam...
I nawet przy okazji książeczkę ubezpieczeniową załatwiłam :)
Teraz Zus już mam z głowy ale za to na horyzoncie czyha pierwsze rozliczenie z U.S, bo w ubiegłym miesiącu mój dochód ( po odliczeniu ulgi za rok 2009 ) nie osiągnął kwoty, od której płacenie podatków zaczyna być zasadne.
Jednak teraz czas na kolejne, lokalne piekiełko...
Aż skaczę z radości, że się muszę za to zabrać.
I co się okazuje? Pani w U.S owszem, poinformowała mnie na jakim druku Pit mam się rozliczać, ale zapomniała dodać, że to chodzi o rozliczenie roczne ( tym zajmę się w nowym roku ) a mnie interesuje, póki co, rozliczenie miesięczne :(
i dalej nic nie wiem...
A co najgorsze nie mogę znaleźć info ani na stronie U.S ani w ogóle w necie... może źle szukam?....
A czas płynie... do 20.11 nie daleko :(
Nic to! Dam radę! A jak już raz to przejdę, to później tylko bułka z masłem... :)

No i pozdrawiam, pozdrawiam.... Wszystkie Paniusie i Panów pracujących ciężko, w pocie czoła, w oddziałach Zus-u i U.S!!!!!!!! Bardzo serdecznie pozdrawiam!
Rozpoczęłam trzeci miesiąc rozliczeniowy mojej "firmy".
Jak idzie?
W ubiegłym miesiącu przeszłam piekło z rozliczeniem Zus-u, bo jak człowiek coś pierwszy raz robi, to nawet proste, wydawałoby się, rzeczy, okazują się trudne. A wszytko dzięki pracownikom Zus-u, którzy jak jeden mąż wyznają zasadę, że skoro petent nie pyta, to znaczy, że wie... Nikomu do głowy nawet nie przyjdzie, że może nie pyta, bo nie wie o co pytać...
ale.... przebrnęłam...
I nawet przy okazji książeczkę ubezpieczeniową załatwiłam :)
Teraz Zus już mam z głowy ale za to na horyzoncie czyha pierwsze rozliczenie z U.S, bo w ubiegłym miesiącu mój dochód ( po odliczeniu ulgi za rok 2009 ) nie osiągnął kwoty, od której płacenie podatków zaczyna być zasadne.
Jednak teraz czas na kolejne, lokalne piekiełko...
Aż skaczę z radości, że się muszę za to zabrać.
I co się okazuje? Pani w U.S owszem, poinformowała mnie na jakim druku Pit mam się rozliczać, ale zapomniała dodać, że to chodzi o rozliczenie roczne ( tym zajmę się w nowym roku ) a mnie interesuje, póki co, rozliczenie miesięczne :(
i dalej nic nie wiem...
A co najgorsze nie mogę znaleźć info ani na stronie U.S ani w ogóle w necie... może źle szukam?....
A czas płynie... do 20.11 nie daleko :(
Nic to! Dam radę! A jak już raz to przejdę, to później tylko bułka z masłem... :)

No i pozdrawiam, pozdrawiam.... Wszystkie Paniusie i Panów pracujących ciężko, w pocie czoła, w oddziałach Zus-u i U.S!!!!!!!! Bardzo serdecznie pozdrawiam!
niedziela, 27 września 2009
sobota, 26 września 2009
Kulisy Tvn Style, wedle życzenia agi :)
Słuchajcie, to czego nigdy nie zapomnę to to okropne krzesło! Co za męka! Ledwo się wgramoliłam a siedzenie na nim przez 40 minut było nie lada wyczynem! KOSZMAR! Nie mogłam się skupić na gatce, bo myślałam o tym cholernym barowym stołko-fotelu ;)
Ale po kolei...
Przyjechał po mnie kierowca z Tvn Style do pracy, bo nagranie było o 19:00 a ja kończę o 18:00. Były koszmarne korki a ja musiałam o 18:30 usiąść wizażystce na fotelu. Facet jechał świetnie! Byliśmy punktualnie. No i bardzo rozładował atmosferę i nerwy konwersacją i humorem. Poza tym czekał na mnie, aż skończę nagranie i odwiózł mnie do domu.
W charakteryzatorni (no może to za duże słowo) miła Pani zrobiła mi make up. Potem zostałam zaproszona do pokoju, salki nagrań. Moim oczom ukazało się 7 chłopa i 1 kobieta, która zresztą wcześniej ze mną rozmawiała i to ona głównie prowadziła rozmowę a w zasadzie wywiad, bo to były pytania i moje odpowiedzi. Był tez reżyser, który także wtrącał swoje trzy grosze i pytał o różne rzeczy. Reszta to operatorzy kamer ( 4 sztuki ), dźwiękowiec i jeszcze jeden od świateł. Oni wszyscy po jednej stronie a ja, na tym upiornym foteliku po drugiej - oświetlona, oni w zaciemnieniu. Mikrofon gigant wisiał mi nad głową.
No i się zaczęło... Zapadła cisza, światła przygaszono, i wszystkie oczy wlepione we mnie.... Chciałam uciec ale już nie mogłam, bo padło pierwsze pytanie... Myślałam, że nie dam rady na nie odpowiedzieć, aż się zapowietrzyłam ale jakoś pchnęłam pierwsze zdanie i dalej poszło.... po kilku minutach już nie widziałam tych kamer, tylko gadałam, gadałam, gadałam.... i myślałam o krześle :)
Ci wszyscy ludzie byli bardzo mili, sympatyczni. Wytworzyli fajną atmosferę. Wszystko było bardzo naturalne, oprócz pozycji na tym upiornym krzesełku.
Na koniec dostałam od reżysera kasztany, prosto z Łazienek, bo Tvn Style ma siedzibę zaraz przy parku.
I tyle...
było....
minęło....
Ale po kolei...
Przyjechał po mnie kierowca z Tvn Style do pracy, bo nagranie było o 19:00 a ja kończę o 18:00. Były koszmarne korki a ja musiałam o 18:30 usiąść wizażystce na fotelu. Facet jechał świetnie! Byliśmy punktualnie. No i bardzo rozładował atmosferę i nerwy konwersacją i humorem. Poza tym czekał na mnie, aż skończę nagranie i odwiózł mnie do domu.
W charakteryzatorni (no może to za duże słowo) miła Pani zrobiła mi make up. Potem zostałam zaproszona do pokoju, salki nagrań. Moim oczom ukazało się 7 chłopa i 1 kobieta, która zresztą wcześniej ze mną rozmawiała i to ona głównie prowadziła rozmowę a w zasadzie wywiad, bo to były pytania i moje odpowiedzi. Był tez reżyser, który także wtrącał swoje trzy grosze i pytał o różne rzeczy. Reszta to operatorzy kamer ( 4 sztuki ), dźwiękowiec i jeszcze jeden od świateł. Oni wszyscy po jednej stronie a ja, na tym upiornym foteliku po drugiej - oświetlona, oni w zaciemnieniu. Mikrofon gigant wisiał mi nad głową.
No i się zaczęło... Zapadła cisza, światła przygaszono, i wszystkie oczy wlepione we mnie.... Chciałam uciec ale już nie mogłam, bo padło pierwsze pytanie... Myślałam, że nie dam rady na nie odpowiedzieć, aż się zapowietrzyłam ale jakoś pchnęłam pierwsze zdanie i dalej poszło.... po kilku minutach już nie widziałam tych kamer, tylko gadałam, gadałam, gadałam.... i myślałam o krześle :)
Ci wszyscy ludzie byli bardzo mili, sympatyczni. Wytworzyli fajną atmosferę. Wszystko było bardzo naturalne, oprócz pozycji na tym upiornym krzesełku. Na koniec dostałam od reżysera kasztany, prosto z Łazienek, bo Tvn Style ma siedzibę zaraz przy parku.
I tyle...
było....
minęło....
wtorek, 22 września 2009
Baju baj baju baj proszę Pana... Ja nie jestem taka pierwsza lepsza niania... :-)
czwartek, 17 września 2009
Zakres zagadnień do rozmowy w Tvn Style
Treść maila jaki otrzymałam od Redakcji Tvn Style:
"Witam Pani Agnieszko,
Przesylam Pani zagadnienia, ktore chcielibysmy poruszyc w naszym programie. Program nagrywamy 22.09 (wtorek) na ul. Kawalerii 5. Nagranie z Pani udzialem chcielibysmy zaczac o godz. 19.00 – jezeli moglaby sie Pani zjawic w studio o godz. 18.30 (zeby przypudrowac nos :-) ) - byloby idealnie. Przed godziną 18.00 przyjedzie po Panią nasz kierowca.
Jakby Pani mogla mi jeszcze napisac kilka slow o sobie: ile Pani ma lat, gdzie i jak sie Pani przygotowywala do zawodu niani, ile lat Pani pracuje jako niania, to bylabym bardzo wdzieczna :-)
Pozdrawiam,
K.
Zagadnienia:
- czy sa jakies szkoly/kursy, gdzie szkoli sie opiekunki do dzieci?
- w jaki sposob zalezc dobra opiekunke do dziecka, gdzie jej szukac?
- po czym podczas pierwszej rozmowy mozna poznac dobra nianie?
- co podczas pierwszej rozmowy powinno wzbudzić podejrzenia, że niania nie jest kompenentna?
- jakie cechy powinna posiadac dobra niania?
- jakich cech nie powinna miec?
- czy kazdy nadaje sie na nianie?
- czy słyszała Pani o niekompenentnych nianiach?
- jaka krzywde dziecku moze zrobic zla niania?
- jak radza sobie nianie z trudnymi dziecmi?
- ile zarabia niania? (tak mniej wiecej :-) czy jest to dobra pensja?)"
"Witam Pani Agnieszko,
Przesylam Pani zagadnienia, ktore chcielibysmy poruszyc w naszym programie. Program nagrywamy 22.09 (wtorek) na ul. Kawalerii 5. Nagranie z Pani udzialem chcielibysmy zaczac o godz. 19.00 – jezeli moglaby sie Pani zjawic w studio o godz. 18.30 (zeby przypudrowac nos :-) ) - byloby idealnie. Przed godziną 18.00 przyjedzie po Panią nasz kierowca.
Jakby Pani mogla mi jeszcze napisac kilka slow o sobie: ile Pani ma lat, gdzie i jak sie Pani przygotowywala do zawodu niani, ile lat Pani pracuje jako niania, to bylabym bardzo wdzieczna :-)
Pozdrawiam,
K.
Zagadnienia:
- czy sa jakies szkoly/kursy, gdzie szkoli sie opiekunki do dzieci?
- w jaki sposob zalezc dobra opiekunke do dziecka, gdzie jej szukac?
- po czym podczas pierwszej rozmowy mozna poznac dobra nianie?
- co podczas pierwszej rozmowy powinno wzbudzić podejrzenia, że niania nie jest kompenentna?
- jakie cechy powinna posiadac dobra niania?
- jakich cech nie powinna miec?
- czy kazdy nadaje sie na nianie?
- czy słyszała Pani o niekompenentnych nianiach?
- jaka krzywde dziecku moze zrobic zla niania?
- jak radza sobie nianie z trudnymi dziecmi?
- ile zarabia niania? (tak mniej wiecej :-) czy jest to dobra pensja?)"
wtorek, 15 września 2009
Tym razem w TV :)
Tvn Style zaproponowało mi udział w programie, z cyklu o różnych zawodach. Nagranie odbędzie się 22.09. Kiedy na antenie? Jeszcze nie wiem... Jedyne co mogę zdradzić, to to, że będzie poważnie, profesjonalnie...
piątek, 11 września 2009
Artykuł przeniesiony
Artykuł w Pani Domu ma się ukazać 23.09.2009, czyli w nastepnym numerze. Mam nadzieję, że tym razem to prawdziwy termin.
środa, 9 września 2009
Artykułu nie ma :(((
Niestety artykuł, który miał się ukazać dzisiaj w "Pani Domu" nie został zamieszczony. Póki co nie wiem dlaczego :( jak tylko będzie jakieś wyjaśnienie, to dam znać.
sobota, 5 września 2009
Działalność gospodarcza rusza wielką parą...
Jeszcze tylko ostatnie sprawy...
1) Zus załatwiony. Złożyłam dwa formularze: ZUS ZUA i ZUS ZFA. Otrzymałam dwa numery konta, na które będę robiła przelewy.
Oficjalna stawka miesięczna to: 337,70zł. Oczywiście po zsumowaniu tych wszystkich, poszczególnych kwot składek: rentowej, emerytalnej, chorobowej ( nieobowiązkowa, ale warto ), wypadkowej, zdrowotnej.
2) Wizytówki gotowe:
Słabo widać na tym zdjęciu napis pod nazwą firmy, więc piszę co tam jest:
" Najtrudniej się w życiu czeka...
sprawiam, że ten czas mija bez łez"
a z drugiej strony:
Moje drugie źródło dochodu :)
Ruszyło od 01.09.2009. Już mam dwa rachunki ( dodatkowe ) wystawione :) Na Zus już zarobiłam. Oczywiście mówię, o dochodzie, który nie jest podstawowy. Mam jeszcze kilka pomysłów jak dorobić. Jeszcze wam nie pisalam, ale w skład mojej dział. gosp. oprócz opieki nad dziecmi i handlu internetowego wpisałam pośrednictwo pracy. Tak, tak... mam zamiar w niedalekiej przyszłości dołączyć do mojego biznesu prowadzenie Agencji opiekunek. Ale najpierw prawo jazdy i zakup auta :) Bez tego ani rusz. W końcu dwa lata szybko minął i trzeba będzie pełny Zus zacząć płacić.
Także zaczęłam nowy etap w swoim życiu. Dołączyłam do grona zaradnych, przedsiębiorczych i mam zamiar już nigdy więcej nie pracować u nikogo na etacie:) Czasy mojego niewolnictwa zostały zakończone. Sama jestem swoim szefem, wymagającym ale też wyrozumiałym :))))
3) Teraz jeszcze szybko muszę załatwić OC zawodu. Niestety okazało się, że moja ulubiona firma ubezpieczeniowa ING nie ma tego w swojej ofercie. W ogóle mało który ubezpieczyciel to oferuje. Ale znalazłam ciekawą propozycję w PZU. I chyba na nich się zdecyduję. Za ubezp. każdego dziecka, znajdującego się pod moją opieką, na kwotę 100000 zł płaci się roczną składkę w wysokości 305 zł. To nie jest dużo a jaki spokój wewnętrzny...
4) No i jutro jadę do salonu Orange przepisać tel na firmę a jak mnie wkurzą to rozwiążę z nimi umowę ( bo zmienili regulamin i mogę to zrobić bezkarnie do 30.09.2009 ) i przepiszę numer do Ery. a co! wszystko zależy jak bardzo się postarają z ofertą dla mnie i czy będą chcieli mi dać nowy aparat i to taki, jaki sobie wymarzyłam za rozsądną cenę :)
O taki:
5) No i w tygodniu koniecznie potrzebuję ściagnąć do domu speca od Internetu, bo też muszę dopisać do umowy swoją firmę i niech wreszcie ktoś podłączy Router, bo się sama za to zabieram od roku i jakoś mi nie wychodzi.... A mój rav do technicznych spraw nie bardzo, nie bardzo...
Nie po to sobie laptopa kupiłam, żeby go ciągle mieć na smyczy :) A bezprzewodowy internet to wielkie G.... ciągle zrywa... Na kablu sygnał jest non stop i śmiga....
1) Zus załatwiony. Złożyłam dwa formularze: ZUS ZUA i ZUS ZFA. Otrzymałam dwa numery konta, na które będę robiła przelewy.
Oficjalna stawka miesięczna to: 337,70zł. Oczywiście po zsumowaniu tych wszystkich, poszczególnych kwot składek: rentowej, emerytalnej, chorobowej ( nieobowiązkowa, ale warto ), wypadkowej, zdrowotnej.
2) Wizytówki gotowe:
Słabo widać na tym zdjęciu napis pod nazwą firmy, więc piszę co tam jest:
" Najtrudniej się w życiu czeka...
sprawiam, że ten czas mija bez łez"
a z drugiej strony:
Moje drugie źródło dochodu :)
Ruszyło od 01.09.2009. Już mam dwa rachunki ( dodatkowe ) wystawione :) Na Zus już zarobiłam. Oczywiście mówię, o dochodzie, który nie jest podstawowy. Mam jeszcze kilka pomysłów jak dorobić. Jeszcze wam nie pisalam, ale w skład mojej dział. gosp. oprócz opieki nad dziecmi i handlu internetowego wpisałam pośrednictwo pracy. Tak, tak... mam zamiar w niedalekiej przyszłości dołączyć do mojego biznesu prowadzenie Agencji opiekunek. Ale najpierw prawo jazdy i zakup auta :) Bez tego ani rusz. W końcu dwa lata szybko minął i trzeba będzie pełny Zus zacząć płacić.
Także zaczęłam nowy etap w swoim życiu. Dołączyłam do grona zaradnych, przedsiębiorczych i mam zamiar już nigdy więcej nie pracować u nikogo na etacie:) Czasy mojego niewolnictwa zostały zakończone. Sama jestem swoim szefem, wymagającym ale też wyrozumiałym :))))
3) Teraz jeszcze szybko muszę załatwić OC zawodu. Niestety okazało się, że moja ulubiona firma ubezpieczeniowa ING nie ma tego w swojej ofercie. W ogóle mało który ubezpieczyciel to oferuje. Ale znalazłam ciekawą propozycję w PZU. I chyba na nich się zdecyduję. Za ubezp. każdego dziecka, znajdującego się pod moją opieką, na kwotę 100000 zł płaci się roczną składkę w wysokości 305 zł. To nie jest dużo a jaki spokój wewnętrzny...
4) No i jutro jadę do salonu Orange przepisać tel na firmę a jak mnie wkurzą to rozwiążę z nimi umowę ( bo zmienili regulamin i mogę to zrobić bezkarnie do 30.09.2009 ) i przepiszę numer do Ery. a co! wszystko zależy jak bardzo się postarają z ofertą dla mnie i czy będą chcieli mi dać nowy aparat i to taki, jaki sobie wymarzyłam za rozsądną cenę :)
O taki:
5) No i w tygodniu koniecznie potrzebuję ściagnąć do domu speca od Internetu, bo też muszę dopisać do umowy swoją firmę i niech wreszcie ktoś podłączy Router, bo się sama za to zabieram od roku i jakoś mi nie wychodzi.... A mój rav do technicznych spraw nie bardzo, nie bardzo...
Nie po to sobie laptopa kupiłam, żeby go ciągle mieć na smyczy :) A bezprzewodowy internet to wielkie G.... ciągle zrywa... Na kablu sygnał jest non stop i śmiga....
piątek, 21 sierpnia 2009
Dokonało się...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)














