niedziela, 23 maja 2010

Rotawirusy atakują

Miała być wolna Niedziela. Już planowałam, że po wczorajszym ciężkim ogrodowo dniu, dzisiaj zasiądę wygodnie w fotelu, na swoim kwiecistym balkonie i dokończę czytać "Zielone Drzwi" Katarzyny Grocholi. Tym bardziej miało być spokojnie, że rav został postawiony w stan gotowości powodziowej i do 20:00 ma dyżur.

Niestety...
Dzięki uprzejmości Rotawirusów musiałam swoje dzisiejsze plany zweryfikować i iść z pomocą do małego Michałka, którego rodzice padli ofiarą biegunki, wymiotów i bólu mięśni :(
Także poszliśmy na długi spacer zakończony godzinną drzemką




a potem Michał odwiedził mnie w moim domu, gdzie zjedliśmy posiłek i bawiliśmy się na balkonie, ku radości małego i już mniejszej radości mojego kota :)

 

To nie pierwsza "moja" rodzinka zaatakowana Rotawirusem, także ciężki tydzień przede mną.

Aaaaa
no i nie pochwaliłam się...
Jutro idę pierwszy raz do Jerzyka...
Ma 6 miesięcy i będę się nim zajmowała na razie dwa razy w tygodniu po 4 godziny :)

sobota, 22 maja 2010

Sezon na ogród balkonowy czas zacząć :)

Ponieważ wiosna mocno dała nam się we znaki zimnem i niskimi temperaturami, szczególnie w nocy, wiec  tegoroczny sezon otwieram dopiero dzisiaj.

Najpierw podsumowanie po zimie.

Niestety zimę przetrzymał tylko Winobluszcz. Clematis próbował wypuścić listki ale kochana pani zima opieszale opuszczała nas w tym roku, więc wszystko zmarzło :(

A co w tym roku się pojawi na moim balkonie?
Ponieważ ravkowi bardzo przypadły do gustu Surfinie, więc tegoroczny wystrój będzie w nie obfitował.
Właśnie dzisiaj pojechaliśmy do Centrum Ogrodniczego i zakupiliśmy trzy wielkie Surfinie. Dwie zawisły na hakach



 
a jedna stanęła na środku balustrady.



 No i kupiliśmy nowego Clematisa.



Musieliśmy zrobić dwa kursy, bo się wszystko nie mieściło do auta :) Takie duże te rośliny.

W planach jest zakup jeszcze dwóch takich dużych Surfinii, żeby była w nich cała balustrada i zamierzam od drugiej strony balkonu przymocować kolejną kratkę, do samego sufitu, bo marzy mi się na balkonie zimozielone Kiwi. Ale to w Czerwcu.

niedziela, 16 maja 2010

Po kolacji w Le Cedre

Byliśmy w super restauracji! Polecam wszystkim.
Klimaty Libańskie, taniec brzucha, baldachimy, dywany, kanapy, lampiony, muzyka, pyszne jedzenie a to wszystko na starej Pradze Północ :)
Zakochaliśmy się w tym miejscu....

klikając na tytuł posta zostaniesz przeniesiony do Le Cedre





Nie od dzisiaj fascynuje mnie muzyka i kultura krajów arabskich, Turcji, Indii. Lubię też kiczowaty Bollywood :) a teraz namawiam ravka na mieszkanie w stylu Indyjskim. Na razie walczę...





piątek, 14 maja 2010

Zmieniona niania

Odważyłam się na zmianę :) Bałam się okropnie ale po kilku "ciachnięciach" nie było już odwrotu. No i strach był sporo na wyrost, bo się okazało, że jest całkiem fajnie :) Dziękuję mojej fryzjerce, Pani Ani, że mnie namówiła i zrealizowała zamysł w tak perfekcyjny sposób.
Mówię Wam, zaufana fryzjerka jest na wagę złota...




 Taka odmieniona poszłam do Alberta.
Jakie te maluszki są spostrzegawcze! Od razu zauważył zmianę i chociaż jeszcze nie potrafi nic mówić pokazał gestami, że nie mam włosów przy brodzie i szyi. Widać było, że mu się podoba ;)

wtorek, 13 kwietnia 2010

zewsząd chlipie... z nosa, z nieba...

Iwo choruje od Niedzieli.
 Także w życie wszedł awaryjny plan B, który zakłada, że w takiej sytuacji jestem z nim przez cały dzień a co za tym idzie Michał został dzisiaj odwołany.
 Jesteśmy uziemieni w domu więc nie przeszkadza nam, że właśnie niebo nad Mokotowem zaniosło  się ciemną chmurą i zaczął padać deszcz... Nawet w oddali słychać pojedyncze grzmoty.
Taka cisza w około, Iwo śpi, koty śpią, ciemno, mokro... Atmosfera w sam raz na bloga :)

niedziela, 11 kwietnia 2010

Odsłona trzecia - Iwo

Iwem zajmuję się najczęściej, bo przeważnie 5 razy w tygodniu.

Przeważnie odbieram go z przedszkola i razem spędzamy czas do powrotu rodziców. Zdarza się, że zajmuję się nim przez cały dzień a nawet kilka dni z rzędu.

Jest wesołym i mądrym 3 latkiem.
Z każdym dniem nabieram do Niego coraz większego zaufania. Już wiem, że pomimo czasem nieokiełznanej ruchliwości jest posłusznym i karnym dzieckiem.
Mam nadzieję, że polubił mnie tak samo jak ja Jego :)

Zadaje mnóstwo pytań i nie sposób się przy Nim nudzić. Ma 100 pomysłów na minutę. Część z nich wspólnie realizujemy.

  Zabawy na palcach zabaw to jest to, co Iwo uwielbia. Wszelkie drabinki, tunele, karuzele... ale nie pogardzi też piaskownicą.

Sprawia mu przyjemność wspólne czytanie bajek, wyścigi samochodami i inne szaleństwa jakim się oddajemy.

 Z kubkiem i piciem prawie się nie rozstaje, nie to, co z jedzeniem ;)


Jest też posiadaczem dwóch uroczych kotów (ku mojej ogromnej radości)

Gizmo:



Lala:

sobota, 10 kwietnia 2010

Śmierć - trudny temat...

Rozmowa o śmierci jest ciężka, tym bardziej, kiedy trzeba wytłumaczyć dziecku czym jest i dlaczego przychodzi...
W obliczu dzisiejszej tragedii stanęłam przed tym trudnym zadaniem. Jak wytłumaczyć trzyletniemu malcowi, co to znaczy umrzeć i dlaczego ludzie umierają, mając także na względzie poglądy i wierzenia rodziców podopiecznego, które nie koniecznie są zbieżne z moim światopoglądem...



Nie pomijajmy tego trudnego tematu milczeniem... Dzieci obserwują, słyszą i w ich małych główkach mnożą się znaki zapytania. Trzeba rozmawiać z Nimi również o tych przykrych sprawach, o emocjach jakie towarzyszą śmierci o łzach i o smutku...
Uczmy Ich odchodzenia, rozstań. Będzie im lżej w dorosłym życiu.

Odsłona druga - Michał

Michałem zajmuję się średnio dwa, trzy razy w tygodniu.



 Jest uroczym 7 miesięcznym dzieckiem. Bardzo delikatnej urody, subtelny w gestach, póki co drobnej budowy ciała.

Jego świat jest bardzo zorientowany na mamę ale wyraźnie mnie polubił i akceptuje moją obecność.
Radosny i bardzo miły chłopczyk mimo, że zmaga się ostatnio z intensywnym ząbkowaniem, co czasem psuje mu humor.

 Od niedawna odkrywa uroki świata z pozycji spacerówki, bo z gondolki mało było widać :)










































Jednak nasze wspólne spacery przeważnie kończą się drzemką.



Jest smakoszem wszelkiego jedzenia i aktualnie uczy się pić z niekapka.



Sporo gaworzy a ulubione odgłosy to bbbbbrrrrrrrrrrrrr, jakby naśladował jadące auto.

piątek, 9 kwietnia 2010

Odsłona pierwsza - Albert

Do Alberta chodzę dwa razy w tygodniu.


 Jest już 14 miesięczniakiem. Sam chodzi, sam próbuje jeść i "rozgadał" się na maxa :)
Pokazuje też różki, kiedy wychodzi z niego mały uparciuszek.

Jest bardzo ciekawy świata.
Ulubione zajęcie to pchanie wózka, ganianie gołębi, otwieranie szafek i majstrowanie przy pralce.





















Ulubiona zabawka to cymbałki, piłka, bączek i wszystko to, co nie powinno wpaść w Jego rączki.



Odkrywa też uroki placów zabaw :)



Chętnie bawi się w towarzystwie innych dzieci, chociaż na razie zadowala się tylko ich obecnością.


środa, 7 kwietnia 2010

Zajęta na maxa :)

Ostatnio tyle się dzieje, że nie mam czasu nic pisać a dodatkowo przez ostatni tydzień miałam awarię laptopa i dopiero dzisiaj została usunięta przez miłego Pana z serwisu Dell :) Także obiecuję na dniach napisać coś ciekawego o moich nowych urwiskach. Mam już zdjęcia także będzie dokumentacja w pełni :)

Cieplutko Was wszystkich pozdrawiam :)