Styczeń to również ważny, wręcz przełomowy miesiąc w moim prywatnym życiu.
Zaczęło się od samego początku, 04.01.2011 pojechaliśmy z ravkiem do USC i zaklepaliśmy sobie termin ślubu. 18.03.2011 - bardzo mało czasu! Panika w rodzinie :)
Ale to nie wszystko...
10.01.2011 rozpoczęłam kolejną, bardzo poważną walkę z moją nadwagą. Tym razem plan jest do końca, czyli do osiągnięcia wagi prawidłowej. Dieta Dukana - bo obserwuję efekty na innych :)
Jeśli Wam się wydaje, że to takie proste zacząć odchudzać się na Dukanie to jesteście w dużym błędzie... Pierwszy tydzień to był istny horror! Organizm stanął dęba i dał mi popalić... aż myślałam, że nie dam rady ale.... no właśnie :) Dałam i efekty są piorunujące, wyniki badań rewelacyjne i samopoczucie cudowne :) W Styczniu schudłam 7kg!
czwartek, 2 czerwca 2011
Styczeń - zawodowo
Zima w pełni, ja latam do Jerzyka i do Antosia i szukam sobie kolejnego podopiecznego.
Już nie opiekuję się Albercikiem :( Jako dwulatek poszedł do przedszkola i świetnie sobie radzi. Jeszcze w Grudniu spędzaliśmy razem dwa pełne dni w tygodniu a teraz mam je wolne i poświęcam ten czas na rozkręcanie Agencji.
Dawno Wam nie pokazałam jak "wydoroślał"... Pięknie sygnalizuje potrzebę załatwiania się i już nie nosi pieluszek :) Wszak w Lutym skończy drugi roczek, doroślak już z Niego :)
Także poniżej wstawiam kilka Jego zimowych fotek:
Z tym jedzeniem to nadal mizernie... mały niejadek
Jak widzicie chłopak z Niego na schwał :)
Tak więc moja przygoda z Alim pomału dobiegła końca. Teraz czas najwyższy utulić w ramionach nowego maluszka...
Już nie opiekuję się Albercikiem :( Jako dwulatek poszedł do przedszkola i świetnie sobie radzi. Jeszcze w Grudniu spędzaliśmy razem dwa pełne dni w tygodniu a teraz mam je wolne i poświęcam ten czas na rozkręcanie Agencji.
Dawno Wam nie pokazałam jak "wydoroślał"... Pięknie sygnalizuje potrzebę załatwiania się i już nie nosi pieluszek :) Wszak w Lutym skończy drugi roczek, doroślak już z Niego :)
Także poniżej wstawiam kilka Jego zimowych fotek:
Z tym jedzeniem to nadal mizernie... mały niejadek
Jak widzicie chłopak z Niego na schwał :)
Tak więc moja przygoda z Alim pomału dobiegła końca. Teraz czas najwyższy utulić w ramionach nowego maluszka...
wiele się działo...
Najwyzsza pora nadrobić zaległości w pisaniu bloga :)
Nazbierało się tematów, oj nazbierało... Dlatego będę pisała w krótkim czasie posty w kolejności wydarzeń, którymi chcę się z Wami podzielić.
Nazbierało się tematów, oj nazbierało... Dlatego będę pisała w krótkim czasie posty w kolejności wydarzeń, którymi chcę się z Wami podzielić.
wtorek, 21 grudnia 2010
Nianią być...
"Nianią być..." to od teraz już nie tylko moja dg, to również Agencja opiekunek dziecięcych. Od Stycznia rusza wieeeelki mailing informacyjny na portalu niania.pl Teraz zaczyna się nowy, II etap mojej kariery zawodowej :) A będą kolejne...
W każdym razie...
Długo dumałam, długo planowałam ale dopięłam swego i teraz pośredniczę nie tylko w znalezieniu odpowiedniej niani ale również pomagam w ich legalnym zatrudnieniu.
Z tego jestem dumna.
W tym miejscu muszę podziękować mamie Antosia, która podzieliła się ze mną wieloma pomysłami, które realizuje z powodzeniem we własnej firmie. ANIU JESTEŚ WIELKA!
Od teraz dodaję nową etykietę do bloga. Nianią być... agencja. To będą posty dotyczące agencji. Natomiast w etykiecie o zawodzie niani nadal będą pojawiały się notatki moje osobiste, jako niani, na temat tego zawodu.
W każdym razie...
Długo dumałam, długo planowałam ale dopięłam swego i teraz pośredniczę nie tylko w znalezieniu odpowiedniej niani ale również pomagam w ich legalnym zatrudnieniu.
Z tego jestem dumna.
W tym miejscu muszę podziękować mamie Antosia, która podzieliła się ze mną wieloma pomysłami, które realizuje z powodzeniem we własnej firmie. ANIU JESTEŚ WIELKA!
Od teraz dodaję nową etykietę do bloga. Nianią być... agencja. To będą posty dotyczące agencji. Natomiast w etykiecie o zawodzie niani nadal będą pojawiały się notatki moje osobiste, jako niani, na temat tego zawodu.
piątek, 17 grudnia 2010
Niania na Roztoczu, czyli Październikowy urlop
Roztocze to piękna kraina na Zamojszczyźnie.
Pojechaliśmy żeby pobyć sami, w ciszy, spokoju, daleko od domu, od obowiązków, od stresów dnia codziennego...
Rav przygotował wiele niespodzianek...
Pierwszego dnia, zaraz po zakwaterowaniu się w naszym apartamencie, poszliśmy rozejrzeć się po okolicy, czyli spacer w deszczu po Zwierzyńcu, bo właśnie w tym miasteczku zakotwiczyliśmy. Pogoda była fatalna. Zimno okropnie, deszcz... ale co tam...
Drugiego dnia przyszedł czas na zwiedzenie Zamościa. Miało padać ale prognoza się nie sprawdziła :) Deszczu nie było, za to temperatura nas nie rozpieszczała. W każdym razie Zamość podobał się nam niezmiernie. Szczególnie Park Miejski i Starówka. Tam też usłyszałam piękne wyznanie miłości :) Tak potrafi tylko mój rav... pełen romantyzm... Oczywiście był też wyśmienity obiad w na prawdę fajnej restauracji Bohema na Rynku wielkim. Baaardzo klimatyczne miejsce...
A to kilka zdjęć właśnie z Zamościa:
Wróciliśmy pozytywnie nakręceni, nawdychani świeżym, choć zimnym powietrzem. Bardzo zakochani i tylko żałowaliśmy, że jednak nie zdecydowaliśmy się na zabranie Broczka, który został co prawda pod troskliwym okiem Basi, mamy ravka ale mógł spokojnie z nami pojechać, bo warunki lokalowe mieliśmy wyborne. Następnym razem pojedziemy z kotem :)
Pojechaliśmy żeby pobyć sami, w ciszy, spokoju, daleko od domu, od obowiązków, od stresów dnia codziennego...
Rav przygotował wiele niespodzianek...
Pierwszego dnia, zaraz po zakwaterowaniu się w naszym apartamencie, poszliśmy rozejrzeć się po okolicy, czyli spacer w deszczu po Zwierzyńcu, bo właśnie w tym miasteczku zakotwiczyliśmy. Pogoda była fatalna. Zimno okropnie, deszcz... ale co tam...
Drugiego dnia przyszedł czas na zwiedzenie Zamościa. Miało padać ale prognoza się nie sprawdziła :) Deszczu nie było, za to temperatura nas nie rozpieszczała. W każdym razie Zamość podobał się nam niezmiernie. Szczególnie Park Miejski i Starówka. Tam też usłyszałam piękne wyznanie miłości :) Tak potrafi tylko mój rav... pełen romantyzm... Oczywiście był też wyśmienity obiad w na prawdę fajnej restauracji Bohema na Rynku wielkim. Baaardzo klimatyczne miejsce...
A to kilka zdjęć właśnie z Zamościa:
Kolejnego dnia pojechaliśmy do zagrody w Guciowie. Tam nabyliśmy pyszny miód z Nawłoci i zwiedziliśmy ową zagrodę, czyli jakby skansen pokazujący jak kiedyś mieszkali i żyli chłopi zamojscy.
Stamtąd wybraliśmy się bryczką, przez Roztoczański Park Narodowy na Floriankę a tam ciekawostką jest hodowla Koników Polskich...
W drodze powrotnej zaliczyliśmy słynne Stawy Echo, które latem obfitują w tłumy turystów a w Październiku były już wyludniałym miejscem jednak nadal urokliwym...
kolejne dni to wycieczka piesza na Bukową Górę, gdzie trzeba się było wspiąć pod dość strome wejście, wiodące przez Roztoczański Park Narodowy. Rav zachwycał się lasem, w który nie ingeruje człowiek a ja marzyłam, żeby stamtąd jak najszybciej uciec :) Było zimno, szaro, ponuro i te powalone drzewa... brrr... Dopiero na górze poprawił mi się humor.
Była też aleja Dębów i piękne, urokliwe miejsce czyli Szumy na Tanwii...
Na koniec, już w drodze powrotnej, zaliczyliśmy Starówkę w Lublinie. Tam też mieszka moja serdeczna koleżanka, która miała troszkę żalu, że jej nie odwiedziliśmy ale to nie ze złej woli tylko z późnej pory i z rychło zbliżających się korków związanych z 01.11 :)
Wróciliśmy pozytywnie nakręceni, nawdychani świeżym, choć zimnym powietrzem. Bardzo zakochani i tylko żałowaliśmy, że jednak nie zdecydowaliśmy się na zabranie Broczka, który został co prawda pod troskliwym okiem Basi, mamy ravka ale mógł spokojnie z nami pojechać, bo warunki lokalowe mieliśmy wyborne. Następnym razem pojedziemy z kotem :)
sobota, 25 września 2010
niania w wolnym czasie
Bycie nianią to bardzo wdzięczna praca ale też wyczerpująca. Ponieważ niania na co dzień musi mieć oczy dookoła głowy, nerwy ze stali i sporo sił fizycznych, to koniecznie powinna zadbać o racjonalny odpoczynek. W innym wypadku wypali się błyskawicznie.
Dla mnie, takim miłym relaksem jest wypad za miasto, na działkę i spędzenie czasu w gronie najbliższych a w szczególności z moim ravkiem. Obowiązkowo zabieramy ze sobą kota, pakujemy się w samochód i po godzince jesteśmy już wśród lasów, nad wodą, daleko od miasta, od zgiełku, od obowiązków i budzika. Jedynie z laptopem rozstać się nie potrafię :)
Tak sobie siedzieliśmy, cieszyliśmy oczy widokiem wrzosów i płuca świeżym powietrzem, że nie poczuliśmy jak nasze spodnie wciągają całą wilgoć z ławki :) Wszak lało ostatnio solidnie...
Wróciliśmy do domku, żeby się przebrać a tam Brokuś urządzał harce na ulubionych przez niego schodach...
Kicia po ostatnich wypadkach, mimo tylko jednego sprawnego błędnika, biega po schodach bardzo sprawnie, co nas niezmiernie cieszy :)
Spędziliśmy sporo czasu razem, we dwoje... Na co dzień często się mijamy, często nie ma czasu na wspólne nic-nierobienie, na zwykłe bycie razem...
Dla mnie, takim miłym relaksem jest wypad za miasto, na działkę i spędzenie czasu w gronie najbliższych a w szczególności z moim ravkiem. Obowiązkowo zabieramy ze sobą kota, pakujemy się w samochód i po godzince jesteśmy już wśród lasów, nad wodą, daleko od miasta, od zgiełku, od obowiązków i budzika. Jedynie z laptopem rozstać się nie potrafię :)
Tak sobie siedzieliśmy, cieszyliśmy oczy widokiem wrzosów i płuca świeżym powietrzem, że nie poczuliśmy jak nasze spodnie wciągają całą wilgoć z ławki :) Wszak lało ostatnio solidnie...
Wróciliśmy do domku, żeby się przebrać a tam Brokuś urządzał harce na ulubionych przez niego schodach...
Kicia po ostatnich wypadkach, mimo tylko jednego sprawnego błędnika, biega po schodach bardzo sprawnie, co nas niezmiernie cieszy :)
Spędziliśmy sporo czasu razem, we dwoje... Na co dzień często się mijamy, często nie ma czasu na wspólne nic-nierobienie, na zwykłe bycie razem...
Byliśmy na działce dwa dni. Czas szybko mija, niestety... Wróciłam do "swoich" maluszków wypoczęta, z nowymi siłami do wspólnych zabaw. Kolejny wypad za miasto planujemy w Październiku. Może tym razem Nałęczów i Spa? zobaczymy, gdzie nas przyjmą z kotem...
środa, 22 września 2010
Odsłona piąta - Antoś
A Oto wspomniany przeze mnie wcześniej Antoś :)
To miły ośmiomiesięczny chłopczyk o śmiesznie ciemniejszej grzywce i figlarnie, lekko odstających uszkach, co dodaje mu nie lada uroku.
Spotykamy się cztery razy w tygodniu po 4h. Na razie mocno trzymamy się mamy Antosia, ze względu na Jego silny lęk separacyjny ale są dni, że pozwalamy Jej na chwilkę od nas odsapnąć.
Antoś jest na etapie prób do pozycji na czworaka, jedzenia zupek przygotowywanych pieczołowicie przez mamę i fascynacji wszelkimi sprzętami użytku kuchennego. Ma wiele ciekawych zabawek i książeczek a także hamak :)
No i nie zgadniecie jakie zwierzątko ma Antoś w domu...
nazywa się Sopel...
A oto i to cudo:
Prawda, że uroczy? Ciekawa jestem kiedy mi się "trafi" dziewczynka z pieskiem? :)
Ale wracając do Antosia...
Uwielbia plac zabaw i oczywiście huśtawkę, chociaż mina na fotce wydawałoby się, ze mówi z goła zupełnie co innego...
To miły ośmiomiesięczny chłopczyk o śmiesznie ciemniejszej grzywce i figlarnie, lekko odstających uszkach, co dodaje mu nie lada uroku.
Spotykamy się cztery razy w tygodniu po 4h. Na razie mocno trzymamy się mamy Antosia, ze względu na Jego silny lęk separacyjny ale są dni, że pozwalamy Jej na chwilkę od nas odsapnąć.
Antoś jest na etapie prób do pozycji na czworaka, jedzenia zupek przygotowywanych pieczołowicie przez mamę i fascynacji wszelkimi sprzętami użytku kuchennego. Ma wiele ciekawych zabawek i książeczek a także hamak :)
No i nie zgadniecie jakie zwierzątko ma Antoś w domu...
nazywa się Sopel...
A oto i to cudo:
Prawda, że uroczy? Ciekawa jestem kiedy mi się "trafi" dziewczynka z pieskiem? :)
Ale wracając do Antosia...
Uwielbia plac zabaw i oczywiście huśtawkę, chociaż mina na fotce wydawałoby się, ze mówi z goła zupełnie co innego...
niedziela, 22 sierpnia 2010
Znów chłopiec :)
Mam nowego podopiecznego, jak zwykle chłopca :) Start jutro o 10:00. więcej informacji i fotki w najbliższych dniach :) Dzisiaj mogę zdradzić jedynie, że ma na imię Antoś :)
poniedziałek, 2 sierpnia 2010
Kocie oko wyzdrowiało :)
Już trzeci dzień nie zakraplam Broczkowi łezek:)
I nic się nie dzieje. Mruga pięknie, zamyka, otwiera. Wszystko wróciło do normy. Żadnego zaczerwienienia, żadnego pocierania.
Nasz koci chirurg aktualnie jest na urlopie. Wraca w przyszłym tygodniu a my mamy dla niego takiego newsa! A prawie nie było nadziei...
Jednak udało się.
Jestem z kici dumna, bo bardzo ładnie współpracował, widać było, że chce.
Po tym wszystkim przywiązał się do nas jeszcze bardziej. Jest bardziej przymilny, ufny na maxa, pięknie okazuje swoją kocią miłość... To wielka satysfakcja dla mnie. Tak bardzo chciałam, żeby to oczko wyzdrowiało.
I nic się nie dzieje. Mruga pięknie, zamyka, otwiera. Wszystko wróciło do normy. Żadnego zaczerwienienia, żadnego pocierania.
Nasz koci chirurg aktualnie jest na urlopie. Wraca w przyszłym tygodniu a my mamy dla niego takiego newsa! A prawie nie było nadziei...
Jednak udało się.
Jestem z kici dumna, bo bardzo ładnie współpracował, widać było, że chce.
Po tym wszystkim przywiązał się do nas jeszcze bardziej. Jest bardziej przymilny, ufny na maxa, pięknie okazuje swoją kocią miłość... To wielka satysfakcja dla mnie. Tak bardzo chciałam, żeby to oczko wyzdrowiało.
niedziela, 1 sierpnia 2010
Sierpniowe zmiany
Wakacje to czas, kiedy wszystko staje na głowie. Lipiec obfitował w spokojną, niewyczerpującą opiekę głównie nad Jerzykiem i nad Michałem.
Sierpień zapowiada się głównie z Iwem, który wraca już z nad morza.
Albert wyjeżdża, Michał wyjeżdża i Jerzyk wyjeżdża. Oczywiście w różnych terminach i na różnie długi okres czasu.
W Sierpniu też kończy się moja stała współpraca z rodzicami Michałka. Od Września będzie miał nianię pełnoetatową, bo Jego mama wraca do pracy. Stąd też moje poszukiwania nowego podopiecznego albo podopiecznej.
Sierpień zapowiada się głównie z Iwem, który wraca już z nad morza.
Albert wyjeżdża, Michał wyjeżdża i Jerzyk wyjeżdża. Oczywiście w różnych terminach i na różnie długi okres czasu.
W Sierpniu też kończy się moja stała współpraca z rodzicami Michałka. Od Września będzie miał nianię pełnoetatową, bo Jego mama wraca do pracy. Stąd też moje poszukiwania nowego podopiecznego albo podopiecznej.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)











