sobota, 28 czerwca 2014

Poszukiwany, poszukiwana :D

SZUKAM PODOPIECZNEGO!!!!!!!!!!

Mój mały Miki powędruje do dzieci, do żłobka. Dlatego szukam nowej rodzinki. Mogę rozpocząć regularną współpracę z dniem 18 Sierpnia 2014. Wszelkie niezbędne informacje znajdą Państwo tutaj:



Kontakt:
Agnieszka
513304858
niania.byc@gmail.com

Mikołaj od Listopada 2013.

Od Listopada 2013 roku rozpoczęłam współpracę z przemiłymi rodzicami Mikołaja. Miki wówczas zaczął  12 miesiąc życia. Okazał się, jak na Mikusia przystało, wyjątkowo cudownym dzieckiem. Być może to też taka moja osobista słabość do dzieci o tym imieniu, ale uwielbiam tego malucha! Jest takim słodziakiem, że ma się ochotę go schrupać :D Oczywiście pokazuje też różki, a jakże, w końcu to jego drugi rok życia, więc czemu miałby go sławny bunt dwulatka ominąć :P W każdym razie Mikołaj to uroczy mały blądynek o niebieskich oczkach, dość filigranowy, chociaż apetyt ma za dwóch. Na podwórku bożyszcze małych dziewczynek, które tylko wyczekują okazji, żeby go wycałować, co zresztą bardzo mu się podoba, wszak jest największym pieszczochem w okolicy. Jest też śpiochem, więc drzemkujemy konkretnie, oj konkretrnie. Jest miłośnikiem zwierząt i co ciekawe lubi zrywać polne kwiatki. Oczywiście kolekcjonuje wszelkie kamyki, patyczki, korę itd. Jak każdy chłopczyk lubi samochody, ale zdecydowanie najbardziej fascynują go motocykle i samoloty.
Teraz mój mały Mi idzie do żłobka, więc będziemy się musieli rozstać z końcem Lipca :(









piątek, 27 czerwca 2014

Julek i Zosia

Od Stycznia 2013 roku do końca  Kwietnia opiekowałam się rodzeństwem, Julkiem i Zosią. Przemiłe dzieciaczki, niestety nagłe pogorszenie się ciężkiej choroby mojej mamy, zmusiło mnie do natychmiastowego wyjazdu i długotrwałego pobytu z dala od domu. Także nasza rozwijająca się przyjaźń została nagle i brutalnie zerwana. Na szczęście rodzice wykazali się dużą dozą empatii i zrozumienia dla tak trudnej sytuacji rodzinnej, w jakiej się nagle i niespodziewanie znalazłam.
Jednak w czasie tych 4 miesięcy zdążyliśmy przeżyć wiele fajnych wspólnych chwil.
Julek to miły, bardzo grzeczny chłopiec o wielkich brązowych oczach. Zosia, młodsza od Julka o rok, jak przystało na Zosię uparta i bardzo silnie upominająca się o wyłączną uwagę panieneczka. Sami zobaczcie, jakie fajne z nich były dzieciaki:














sobota, 30 listopada 2013

Oriflame - trochę się w to bawię.

Zostałam kosultantką Oriflame ze względu na produkty Wellness, ale kupuję też ich kosmetyki.  Mam stałe klientki i póki co nawet mnie to bawi. Także chętnie podeślę katalog ( osobiście papierowy lub w formie elektronicznej ) i podpowiem co warto wypróbować a czego nie. Jestem szczera i uczciwa, nie mam też jakiegoś ogromnego parcia, otwarcie powiem każdemu, czy dany produkt jest wart uwagi. Większość przetestowałam na sobie i na moich najbliższych :P

Także zapraszam na zakupy lub do współpracy, jeśli chcesz samodzielnie kupowac dla siebie i sprzedawać, by mieć kasę na swoje zachcianki.

Najnowszy katalog nr 9 - aktualny od 17.06.2014 do 07.07.2014


wtorek, 8 stycznia 2013

Placki z jabłkiem - klasyka dla dzieci od 12-tego miesiąca

Składniki:

2jajka
1kefir lub jogurt naturalny duży
szklanka mąki
płaska łyżeczka proszku do pieczenia ( opcjonalnie, o ile jest przez Was akceptowany )
2 duże jabłka
cukier puder do smaku lub miód
olej

Wykonanie:

Jabłka umyć i obrać ze skórki. Następnie wydrążyć gniazda nasienne i zetrzeć na grubej jarzynowej tarce.
Dodać jajka i kefir - zmiksować na gładką masę. Dodać mąkę i proszek do pieczenia i ponownie dobrze zmiksować, rozprowadzając grudki. Do otrzymanej masy dodać starte jabłka, wymieszać i do smaczyć cukrem pudrem lub miodem wg uznania.
Na rozgrzany olej nakładać łyżką ciasto i smarzyć około 3 minut z każdej strony.


Jak podawać?

 Ja osobiście podaję dzieciom w następujący sposób:

Do miseczki wykładam banana, obrane, pokrojone w kawałki jabłko, sezonowo truskawki lub jagódki ( o ile maluch nie ma alergii ) i do tego dwie łyżki serka Bieluch. Owoce z serkiem blenduję na miałko. Dosładzam miodem, jeśli jest taka potrzeba. Polewam tym placuszki i jeszcze mi  żadne dziecko takiego dania nie odmówiło :)




niedziela, 6 stycznia 2013

Robimy placki cukiniowe dla dzieci od 2 lat

Składniki:

1 cukinia
1 jajko
3 łyżki maki pszennej
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia ( opcjonalnie, o ile jest przez Was akceptowany )
sól
pieprz
olej do smażenia

Wykonanie:

Cukinię umyć dokładnie, odciąć końcówkę i razem ze skórą zetrzeć na tarce jarzynowej - grube oczka.
Posolić, wymieszać i odstawić na 20 minut.
Następnie dokładnie odcisnąć nadmiar soku.
Do odciśniętej cukinii wbić całe jajko, dodać mąkę i proszek dopieczenia. Wymieszać. dosolić do smaku i dodać odrobinę pieprzu.
Na patelni rozgrzać olej. Nakładać ciasto łyżką stołową. Smażyć z obu stron ok. 3 minut z każdej strony.




Jak podawać?

Ja podaję dzieciom placka z plasterkiem pomidora ( zdjęta skóra ), na to łyżeczka serka Bieluch wymieszanego z odrobiną rozgniecionego czosnku, szczyptą soli i ew. koperkiem. Niektóre dzieci tolerują do tego plasterek pora i listek bazylii, ogórka kiszonego, plasterek rzodkiewki...
Generalnie ma być podane ładnie i apetycznie. Te placki na zdjęciu były robione dla Julka. Uwielbiał je. Jako dwulatek potrafił zjeść 7 takich placków na jeden posiłek :))))


wtorek, 1 stycznia 2013

24.II.2012 - 31.XII.2012 Julek i Ninka

W Lutym 2012 roku rozpoczęłam współpracę z rodzicami Julka. Wówczas Ninki jeszcze nie było na świecie, chociaż już dość wydatnie zaznaczała swoją obecność w brzuszku mamy :) Julek miał 2 latka, Nina urodziła się w pierwszym tygodniu czerwca.
Ta sympatyczna rodzinka z Mokotowa stała się dużą częścią mojego życia, bo spędzałam z nimi czas od poniedziałku do piątku po 10h/dziennie.

Julek to śliczny chłopczyk o bardzo jasnych, kręconych włosach i pięknych, dużych, niebieskich oczach. Wysoki jak na swój wiek. Jego cechy charakterystyczne to duże zamiłowanie do liter i cyfr oraz do języka angielskiego. Obsesyjnie wręcz pasjonuje go Word i w ogóle świat multimediów. Oczywiście przejawia też typowo chłopięce zamiłowanie do aut, hulajnogi i roweru.
Kiedy rozpoczynałam nad nim opiekę był nieśmiałym i bardzo ostrożnym dzieckiem. Nosił jeszcze pieluszki i zasypiał ze smoczkiem. Oczywiście jak na dwulatka przystało nie mówił, chociaż uprawiał już radosne słowotwórstwo. Miewał też różki, jak to dwulatek :)
Dzisiaj Julek to 3 letni chłopczyk, bardzo ciepły, milusiński i wesoły. Pięknie mówi, śpiewa i jest najsłodszym dzieckiem pod słońcem :) Od Września regularnie uczęszcza do żłobka ale wracając do domu chętnie wpada w objęcia swojej nianiusi :)








 





Nina to urocza malutka dziewczynka. na początku była wątłą i kruchą kropeczką. Od samego początku bardzo spokojna, radosna i tak jak jej brat przytulaśna.
Obecnie to 6 miesięczna panieneczka, już nie taka wątła ale nadal bardzo radosna. Jest mega przytulakiem. Uwielbia dynię z indykiem. Oczywiście jak to w tym wieku jest ciekawa świata. Miewa też swoje gorsze dni, kiedy ząbkuje.





Mimi, tak jest jeszcze Mimi :) Mały West, suczka, bardzo przyjazna przylepka i ogromny łasuszek.





Oczywiście są też rodzice.

Mama troskliwa, wesoła i miła kobietka, trzymająca pieczę nad ogniskiem domowym.
Tata, najcieplejszy jakiego znam. Ogromna więź jest między Julekiem a tatą. To jest coś, czego mogą mu pozazdrościć inni tatusiowie. To tata tak troskliwy, tak cierpliwy i tak oddany rodzinie, że serce rośnie, gdy się obserwuje jego relacje z dziećmi.

W wakacje miałam przyjemność spędzić z nimi dwa tygodnie nad morzem. To był uroczy czas... Pełen morza, piasku, ciepłego wiatru  i słońca. Jeszcze nigdy tak nie wypoczęłam podczas pracy :) Bardzo Wam za ten Sierpień dziękuję.








Przez ten rok wiele się wydarzyło, wiele się pozmieniało w tzw między czasie. Przeszliśmy rozpieluszkowanie, bunt dwulatka, okresy niejedzenia, kilka chorób, narodziny Ninki i pobyt w szpitalu, poszliśmy razem pierwszy raz do żłobka a teraz nadszedł najtrudniejszy czas - rozstanie ale tak jak z sukcesem poradziliśmy sobie z poprzednimi wyzwaniami tak też damy radę i teraz. Będziemy w kontakcie i na pewno nie raz spędzimy jeszcze razem wiele chwil.


Z nowym rokiem nadchodzą zmiany. Trzeba iść do przodu i patrzeć z optymizmem w przyszłość.

poniedziałek, 12 marca 2012

przytyłam :((((((

Ponieważ rzuciłam Dukana z dnia na dzień ( względy finansowe, to jest dieta dla bogatych ) mam tego przykre konsekwencje. Przytyłam 10kg :(((( Jest mi ciasno, paskudnie, czuję się jak słoń i tak wyglądam :(((
Ale to się zmieni :))))
Ogłaszam wszem i wobec, że z dniem dzisiejszym wracam na Dietę :)))
Od rana jestem w fazie 1 czyli jem tylko proteinki. Trochę mnie korci, żeby coś innego skubnąć ale Ci co mnie znają to wiedzą, że ja uparta jestem bestia i jak sobie coś raz postanowię to koniec, nawet chwilowe jojo mnie nie pokona i w końcu dopnę swego!

W każdym razie kibicujcie mi mocno, bo powroty są trudniejsze niż kiedy zaczyna się pierwszy raz. Jak dojdę do swojej wagi z przed tych 10 kg to napiszę ile ważę ;) Teraz ciekawi niech się cofną w postach i  sobie poobliczają hahahaha... Wszak kobiety ani o wiek ani o wagę nie wypada pytać...

sobota, 25 lutego 2012

Podsumowanie i wnioski z ostatniego okresu poszukiwania pracy

Mam kilka spostrzeżeń po ostatnim okresie poszukiwania podopiecznego. Nie wiem jak Wy nianie, które czytacie mojego bloga ale ja czasem nie wiem jak trafić do ludzi. Niby profil http://www.niania.pl/opiekunka/agnieszka-pZQ mam obszerny, niby wszystko kawa na ławę podane, niby jasne i przejrzyste podstawowe zasady, które są dla mnie obligatoryjne a jednak okazuje się, że ludzie albo czytają bez zrozumienia tekstu albo liczą na cud... No nie wiem już co o tym myśleć :(

W każdym razie nabiegałam się na rozmowy i spotkania na maxa. W przeciągu Stycznia i Lutego byłam na 16 rozmowach w czym 3/4 to były właśnie rodziny, gdzie okazywało się, że albo nie zgadza się wymiar czasu pracy albo stawka jest mocno różna od moich oczekiwań albo rodzice szukają 2in1 czyli panią do wszystkiego.
Często tez dziwią się, że stawka za dwójkę dzieci jest inna niż za jedno, bo przecież to starsze to tylko z przedszkola trzeba odebrać... Tak... a jak choruje ( a często choruje ) to co? Wezmą L4? Nie... Wtedy też ja się mam tym starszym zająć. A jak są wakacje to co? Starsze do babci wyjedzie? No nie... Oni pojadą nad morze na 2 tygodnie a pozostały okres wakacyjny ja będę miała pod opieką oboje....
To ja się w końcu pytam, ile jest dzieci do opieki? Bo ja naliczyłam dwoje, więc to zrozumiałe jest, że stawka będzie inna niż za jedno. Okazuje się, że to jest oczywiste tylko dla mnie :(

Przedział finansowy jest na moim profilu jasno i wyraźnie podany a jednak ludzie liczą na cud, że niania z 11 letnim doświadczeniem z bardzo dobrymi referencjami, która potrafi nie tylko zmienić pieluchę i wsadzić łyżkę do buzi z jedzeniem ale jest kompetentną i doświadczoną nianią, która dba o wiele rzeczy i traktuje malucha jak własne dziecko, która wskoczyłaby za podopiecznym w ogień - liczą, że ta niania ujęta ich i ich dziecka urokiem osobistym nagle zgodzi się pracować za śmieszne pieniądze i do tego dorzuci prasowanie w trakcie drzemki gratis ..... O naiwności!..... Kiedy rodzice zrozumieją, że płaci się adekwatnie za jakość, że jak się ma oczekiwania to ich spełnienie kosztuje odpowiednio? Kiedy dotrze do społeczeństwa fakt, że nie każdy musi mieć do swojego dziecka nianię, że jest to usługa dla wybranych? Że oczekiwania należy dostosować do swoich możliwości finansowych itd itd...
A na koniec kiedy dotrze do niań fakt, że jak zgadzają się być u kogoś wołem zaprzęgowym to tym samym psują rynek i wydają o wszystkich innych nianiach złą opinię, bo ludzie zaczynają nas traktować jak roboty za darmola  i są mocno zdziwieni jak to tak można stawiać jakiekolwiek warunki, mieć jakieś wymagania i oczekiwania i chcieć zarabiać tak dużo... Przecież niania powinna być wdzięczna, że w ogóle ktokolwiek chce jej dać pracę i powinna brać jak dają, bo przecież to oni są najlepsi, a ich dziecko najfantastyczniejsze...

Bardzo przepraszam wszystkich, którzy poczuli się tym postem urażeni, ale czasem muszę z siebie wyrzucić to, co mnie frustruje :P Tak, dla higieny umysłu.

poniedziałek, 20 lutego 2012

Kilka słów o moim doświadczeniu

Jako, że zainteresowanie moją osobą jest znaczne to i pojawiają się różne pytania. Wychodząc na przeciw rodzicom poszukującym niani, postanowiłam w tym miejscu uściślić pewne dane.

A więc:

W roku 1996 ukończyłam LO i od razu musiałam się usamodzielnić. Podjęłam więc pracę w firmie Translift, początkowo jako "Konserwator Powierzchni płaskich" ;) a z czasem awansowałam na stanowisko asystentki Kierownika ds/technicznych. Pracowałam tam do roku 2003. W między czasie, jako że musiałam się sama utrzymać, opłacić rachunki i szykowałam się do ślubu, postanowiłam dorabiać w domach prywatnych - sprzątając, prasując, gotując. I tak się złożyło, że jedna z takich rodzin, u których dbałam o dom stanęła przed faktem czasowej utraty niani do swoich dwóch córek. Zaproponowano mi wówczas dorywczą opiekę nad nimi i tak się to zaczęło...
Od tamtej pory stale miałam jakieś dzieci pod swoją opieką. Po odejściu z Transliftu zaczęłam się głównie zajmować dziećmi. W roku szkolnym 2004/2005 podjęłam się pracy w przedszkolu na ul. Kajakowej w Pyrach. Ponieważ była to praca na 1/2 etatu to z powodzeniem udawało mi się łączyć ją z opieką nad dziećmi.
Później, bardzo ambitnie postanowiłam wrócić na łono pracy biurowej i przez kolejne 2 lata pracowałam w G4S przy obsłudze klienta, który miał podpisana umowę na "kontrolę dostępu". Nie wnikając w szczegóły, na początku dzielnie stawiałam się w pracy każdego dnia, bo przez pierwsze trzy miesiące oddelegowano mnie do obsługi Centrali Banku Millenium. Później już pracowałam głownie zdalnie -  z domu. W biurze pojawiałam się dwa razy w tygodniu.  Oczywiście łączyłam to z opieką nad dziećmi.
Z początkiem roku 2008 postanowiłam uczynić pracę z dziećmi jako swoje główne i jedyne źródło dochodu.
Z dniem 01.09.2009 stałam się jednoosobową firmą.
W roku 2010 postanowiłam poszerzyć swoją działalność i poczyniłam kroki w kierunku rozwinięcia agencji opiekunek dziecięcych. Niestety poległam :( Przerosła mnie odpowiedzialność za nianie, które polecałam rodzicom - także ja doskonale wiem co to znaczy rekrutacja opiekunki i z jakim się to wiąże stresem. Niestety to, czego doświadczyłam spotykając się z potencjalnymi kandydatkami przerosło moje najśmielsze koszmary :(((( Dzisiaj wiem, że wśród tych tysięcy "niań" jest tylko garstka prawdziwych opiekunek dziecięcych....
Dzisiaj jestem po prostu nianią ( a w zasadzie AŻ nianią ). I tak jest dobrze, to jest moje miejsce w życiu. Nie szukam już atrakcji w biurach, jako bizneswomen i innych. Pracuję z dziećmi, bo one są niezakłamane, prostolinijne, otwarte i dają wiele radości. Nie ma nic szlachetniejszego nad to, kiedy się dziecko uczy żyć....