wtorek, 13 kwietnia 2010

zewsząd chlipie... z nosa, z nieba...

Iwo choruje od Niedzieli.
 Także w życie wszedł awaryjny plan B, który zakłada, że w takiej sytuacji jestem z nim przez cały dzień a co za tym idzie Michał został dzisiaj odwołany.
 Jesteśmy uziemieni w domu więc nie przeszkadza nam, że właśnie niebo nad Mokotowem zaniosło  się ciemną chmurą i zaczął padać deszcz... Nawet w oddali słychać pojedyncze grzmoty.
Taka cisza w około, Iwo śpi, koty śpią, ciemno, mokro... Atmosfera w sam raz na bloga :)

niedziela, 11 kwietnia 2010

Odsłona trzecia - Iwo

Iwem zajmuję się najczęściej, bo przeważnie 5 razy w tygodniu.

Przeważnie odbieram go z przedszkola i razem spędzamy czas do powrotu rodziców. Zdarza się, że zajmuję się nim przez cały dzień a nawet kilka dni z rzędu.

Jest wesołym i mądrym 3 latkiem.
Z każdym dniem nabieram do Niego coraz większego zaufania. Już wiem, że pomimo czasem nieokiełznanej ruchliwości jest posłusznym i karnym dzieckiem.
Mam nadzieję, że polubił mnie tak samo jak ja Jego :)

Zadaje mnóstwo pytań i nie sposób się przy Nim nudzić. Ma 100 pomysłów na minutę. Część z nich wspólnie realizujemy.

  Zabawy na palcach zabaw to jest to, co Iwo uwielbia. Wszelkie drabinki, tunele, karuzele... ale nie pogardzi też piaskownicą.

Sprawia mu przyjemność wspólne czytanie bajek, wyścigi samochodami i inne szaleństwa jakim się oddajemy.

 Z kubkiem i piciem prawie się nie rozstaje, nie to, co z jedzeniem ;)


Jest też posiadaczem dwóch uroczych kotów (ku mojej ogromnej radości)

Gizmo:



Lala:

sobota, 10 kwietnia 2010

Śmierć - trudny temat...

Rozmowa o śmierci jest ciężka, tym bardziej, kiedy trzeba wytłumaczyć dziecku czym jest i dlaczego przychodzi...
W obliczu dzisiejszej tragedii stanęłam przed tym trudnym zadaniem. Jak wytłumaczyć trzyletniemu malcowi, co to znaczy umrzeć i dlaczego ludzie umierają, mając także na względzie poglądy i wierzenia rodziców podopiecznego, które nie koniecznie są zbieżne z moim światopoglądem...



Nie pomijajmy tego trudnego tematu milczeniem... Dzieci obserwują, słyszą i w ich małych główkach mnożą się znaki zapytania. Trzeba rozmawiać z Nimi również o tych przykrych sprawach, o emocjach jakie towarzyszą śmierci o łzach i o smutku...
Uczmy Ich odchodzenia, rozstań. Będzie im lżej w dorosłym życiu.

Odsłona druga - Michał

Michałem zajmuję się średnio dwa, trzy razy w tygodniu.



 Jest uroczym 7 miesięcznym dzieckiem. Bardzo delikatnej urody, subtelny w gestach, póki co drobnej budowy ciała.

Jego świat jest bardzo zorientowany na mamę ale wyraźnie mnie polubił i akceptuje moją obecność.
Radosny i bardzo miły chłopczyk mimo, że zmaga się ostatnio z intensywnym ząbkowaniem, co czasem psuje mu humor.

 Od niedawna odkrywa uroki świata z pozycji spacerówki, bo z gondolki mało było widać :)










































Jednak nasze wspólne spacery przeważnie kończą się drzemką.



Jest smakoszem wszelkiego jedzenia i aktualnie uczy się pić z niekapka.



Sporo gaworzy a ulubione odgłosy to bbbbbrrrrrrrrrrrrr, jakby naśladował jadące auto.

piątek, 9 kwietnia 2010

Odsłona pierwsza - Albert

Do Alberta chodzę dwa razy w tygodniu.


 Jest już 14 miesięczniakiem. Sam chodzi, sam próbuje jeść i "rozgadał" się na maxa :)
Pokazuje też różki, kiedy wychodzi z niego mały uparciuszek.

Jest bardzo ciekawy świata.
Ulubione zajęcie to pchanie wózka, ganianie gołębi, otwieranie szafek i majstrowanie przy pralce.





















Ulubiona zabawka to cymbałki, piłka, bączek i wszystko to, co nie powinno wpaść w Jego rączki.



Odkrywa też uroki placów zabaw :)



Chętnie bawi się w towarzystwie innych dzieci, chociaż na razie zadowala się tylko ich obecnością.


środa, 7 kwietnia 2010

Zajęta na maxa :)

Ostatnio tyle się dzieje, że nie mam czasu nic pisać a dodatkowo przez ostatni tydzień miałam awarię laptopa i dopiero dzisiaj została usunięta przez miłego Pana z serwisu Dell :) Także obiecuję na dniach napisać coś ciekawego o moich nowych urwiskach. Mam już zdjęcia także będzie dokumentacja w pełni :)

Cieplutko Was wszystkich pozdrawiam :)

poniedziałek, 22 marca 2010

Tygodnik "Polityka"

W najbliższym numerze tygodnika Polityka ( 26.03 ) ukarze się artykuł, dotyczący propozycji ustawy o pomocy w legalizacji opiekunek dziecięcych. m.in. mój komentarz w tej sprawie ale nie tylko. Również dlaczego założyłam dg i jak to się odbija na moich relacjach z rodzicami podopiecznych. Także o tym, jak umowa o świadczenie usług dba o interesy obu stron i jej wyższość nad umową dżentelmeńską.

piątek, 19 marca 2010

Jest komplet :)

Dzisiaj ostatecznie zakończyłam "kompletowanie" podopiecznych. Tak jak pisałam, jest trzech przystojniaków.

Albert 13 miesięcy
Michał 7 miesięcy
Iwo 3 lata

środa, 17 marca 2010

Nowa ekipa ;)

Moja sytuacja zawodowa zaczyna się pomału klarować. Co prawda są jeszcze zawirowania, zmiany, ustawienia ale mam nadzieję, że jakoś z głową to w końcu dopasuję i z Kwietniem ruszę do przodu.
Tym razem nie będę związana z jedną rodziną, tylko co najmniej z trzema. Co ciekawe, póki co na horyzoncie są sami chłopcy. Czyżby dziewczynki przestały się tak nagminnie rodzić?

Jednego już znacie....
Albert...



Tak ten, który cierpliwie czekał aż ciocia wyzdrowieje...
Jego mama bardzo mnie wspierała i dziękuję Jej za to, że nie zrezygnowała z moich usług, pomimo, że przez długie tygodnie do Nich nie przychodziłam.

A Albert?
No cóż... urósł, wydoroślał i jest taki słodki, że mogłabym go schrupać.
Nie każde dziecko, wbrew pozorom, daje się tak lubić. Musi zaiskrzyć, musi być chemia.
No i rodzice są ważnym elementem tej układanki. Jeśli są szczere, przyjacielskie kontakty, to współpraca układa się pomyślnie. A rodzice Alberta to wyjątkowi ludzie. Bardzo życzliwi, bardzo ciepli. Śmiało mogę napisać, że szczerze ich lubię. Tak bardzo lubiłam jeszcze rodziców Mikusia i Kacperka. Rodziców małej Zosi też, chociaż z Nimi aż tyle czasu nie spędzałam. Zosia miała przesympatyczną babcię. Wcześniej taki dobry, przyjacielski kontakt miałam z rodzicami Kariny i Aleksandry ale to są moi przyjaciele, więc jakby sprawa jest oczywista :)

Wracając jednak do meritum....

Na pewno Albert będzie pod moimi skrzydełkami. Dzięki niemu wrócę na stare śmieci, czyli do Józefosławia i to vis-a-vis Zosi :)

Drugi maluszek to Michał. Ma 7 miesięcy. Mieszka obok mnie, latem mogę do niego iść w kapciach :)

Losy trzeciego podopiecznego ważą się i mam nadzieję, że na dniach podejmę jakąś decyzję.

Także tym razem będzie urozmaicona praca. Zobaczymy, czy taka forma zda egzamin na dłuższą metę.

poniedziałek, 15 marca 2010

Ja chcę wiosnę!

Nie wiem, jak u Was ale Warszawa znów zasypana, a było już tak fajnie... Wczoraj jak zaczęło padać tak skończyło dopiero dzisiaj rano.  I od nowa jest biało ( na razie, bo jeśli szybko ten śnieg nie stopnieje to znów będzie czarno ) Tak to wygląda obecnie z mojego okna:





A ja już tak się do wiosny szykuję...
Nie tylko ja....
Moje roślinki też się przebudziły z zimowego marazmu:




Już planuję, co to będzie na balkonie, jak go w tym roku obsadzę... A tu zima nie chce sobie odejść :(